piątek, 19 września 2014

"Mishmash love"

Dzień zaczyna się jak co dzień, bez zbędnego pośpiechu, ze strachem w oczach na widok swojego odbicia w lustrze. Nic specjalnego. Ja i moje odbicie robimy to co zawsze, zwlekamy się z łóżka, pijemy kubek zielonej herbaty i próbujemy ogarnąć się po ciężkiej nocce pełnej niewyjaśnionych snów. I tak spędzamy godziny razem. Lubimy upajać się tą ciszą, która odbija się od czterech ścian. Ale nie zawsze. Nie wczoraj. Kiedy to biegiem zrywam się z łóżka, pełna wigoru, a odbicie nie straszy jak zwykle. Łyk herbaty, prosownica w dłoń. Pół godziny walki i zwycięstwo. Kolejne pół godziny spędzam przed lustrem, nie mogąc napatrzeć się prostą czuprynę. I tak przy każdej możliwej okazji. Biegnę na pociąg, jak zwykle spóźniona. Niczego się nie nauczyłam przy poprzedniej walce z czasem. Udało się, ledwo, ale zdążyłam! Godzinę później popijam kawę, tym razem w towarzystwie. Od ścian odbija się hałas, nasze głosy i dźwięk mielonej kawy. I tak spędzamy godziny razem, upajając się swoim towarzystwem.


bluzka / crop top - mishmash clothing     spódnica / skirt - bershka     plecak / backpack - sh

poniedziałek, 15 września 2014

"Baby pink skirt"

Tyle różu co ostatnio to tu nigdy nie było. No cóż, myślałam, że do mnie nie pasuje, albo że będę czuła się jak chodzący cukierek. Ale nie czuję, jest wspaniale, różowo, pastelowo. Przyjemnie póki jeszcze świeci słońce i mam ochotę wychylić nos z moich czterech kątów.  Może i mogłabym wpleść w całość trochę kraty, by było modniej i sezonowo. Niestety nie mam odpowiedniej koszuli, ani specjalnej chęci. Zdecydowanie wolę jak jest po mojemu, tak jak czuję w danej chwili i chcę by było. 


spódnica / skirt - stradivarius     koszulka / t-shirt - sh     koturny / wedges - czas na buty